„To smutne, że głupcy są, aż tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości” – te słowa Bertranda Russella niechaj posłużą za motto moich internetowych spotkań z odwiedzającymi tę stronę.

Kim jestem? Dziennikarzem z blisko 50-cio letnim stażem (zaczynałem 17 grudnia 1970 roku).

Mam, więc wystarczająco dużo doświadczeń, przemyśleń i spotkań z ludźmi by móc i chcieć się nimi podzielić. Jeśli komuś się one spodobają, będę się cieszył, jeśli ktoś będzie ze mną dyskutował na argumenty, a nie słowami nienawiści będę wdzięczny.

Dzisiaj jestem już na emeryturze jako człowiek niemal spełniony i w zasadzie szczęśliwy. Mam trzech znakomitych synów i czwórkę dobrze rokujących wnuków oraz bardzo dobrą i wyrozumiałą żonę. Czegóż chcieć więcej?

Brakuje mi tylko dawnych kontaktów z ludźmi, z rozmówcami, ze słuchaczami, czytelnikami lub widzami z kolegami i tę lukę, mam nadzieję wypełnić tym blogiem, albowiem dziennikarzem się jest do końca dni swoich.

Liczę na wiele ciekawych spotkań i rozmów

Krzysztof Turowski

TWARDZIELE TO MY

To, co powiem, kieruję do wszystkich urodzonych przed 1980 - reszta nie ma tu czego szukać, albowiem dzisiejsze dzieci owijane są w watę!

Jeśli jako dzieci albo młodzi ludzie żyliście w latach 40; 50; 60 i 70-tych XX wieku, to nie możecie dziś uwierzyć, że w ogóle mogliście przeżyć!

Dlaczego? A no, dlatego, że:

  • Jako dzieci siedzieliśmy w samochodach bez pasów bezpieczeństwa, poduszek powietrznych, nasze łóżeczka pomalowane były farbami o krzykliwych kolorach, pełnymi kadmu i ołowiu, że o rozpuszczalnikach nie wspomnę...
  • buteleczki, z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z "Wyborowa" na czele, dały się przeciecz bez trudu otworzyć, a ciekawość to wszak cecha dzieci i młodzieży, prawda?
  • drzwi i szafki w kuchni i łazience były stałym niebezpieczeństwem dla każdego z nas, zwłaszcza, że nikt nie słyszał o zamkach anty-dziecięcych...
  • do jazdy na rowerze nikt w szyciu nie włożył kasku ochronnego, podobnie na nartach albo wrotkach.
  • wodę piło się z kranu, a nie hermetycznych butelek i tym podobnych....
  • wodę z sokiem piło się także na ulicy z tak zwanych "gruźliczanek", a szklanki były tylko opłukane wodą
  • pierwsze samochody budowaliśmy z pudel albo skrzynek po kartoflach i podczas jazdy z górki stwierdzało się, ze się zapomniało o hamulcach...
  • rano wychodziliśmy z domu by pójść się pobawić, musieliśmy wrócić wtedy, kiedy zapalały się pierwsze latarnie
  • nikt nie wiedział gdzie nas nosi, bo nikt nie miał przy sobie komórki, a sprawne budki telefoniczne można było policzyć na palcach jednej ręki, zresztą… i tak nikt nie nosił grosza przy sobie...
  • człowiek się kaleczył, spadał z drzew, łamał kości, wybijał zęby i nikt nikogo, z tego powodu, nie skarżył do sadu, nie robił reportaży w ogólnopolskiej telewizji. Po prostu sami byliśmy sobie winni...
  • jedliśmy keksy, czekoladę (często czekoladopodobną), oranżadę w proszku, chleb grubo posmarowany masłem, kiełbasę, kartofle, skwarki i Bóg wie, co jeszcze. I co?  I nikt nie był przesadnie gruby...
  • piliśmy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarł...
  • nie mieliśmy: playstation, nintendo, x-boksów, mail-boksów gier video, sześćdziesięciu programów w telewizji, kaset video, dvd, surround sound, własnego telewizora, ani komputera
  • Ale za to…
  • mieliśmy świetnych kolegów i koleżanki! - po prostu wychodziliśmy z domu i spotykaliśmy ich na ulicy, bez telefonowania i umawiania się, bez wiedzy rodziców, którzy nie musieli nas przywozić i odwozić. Jak to było możliwe?
  • wymyślaliśmy zabawy z kijem i kamieniem, jedliśmy ziemie, dżdżownice i temu podobne. I co?
  • niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo powtarzali klasę i nikt nie zwoływał z tego powodu kryzysowych nauczycielskich narad...
  • jeździło się autostopem i nikomu nie przyszło do głowy, że coś takiego może się bardzo marnie skończyć...
  • podrywaliśmy panienki i nikt tego nie nazywał molestowaniem seksualnym, tylko zupełnie inaczej

Nasze pokolenia stworzyły tak wiele! Może właśnie, dlatego, o czym piszemy powyżej. Także, dlatego, że żyliśmy bez obaw, z wolnością, siłą, konsekwencją, z sukcesem i klęską, z gotowością na ryzyko i wiarą w drugiego, otwartością, zaufaniem i miłością do ludzi.

To właśnie zawdzięczamy naszym rodzicom i rodzicom naszych rodziców oraz i czasom naszego dzieciństwa i młodości...  Ja też do należę do tego szczęśliwego pokolenia!

TOP